Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Media Rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Media Rodzina. Pokaż wszystkie posty

8 paź 2013

Projekt "Rosie" - Graeme Simsion

Tytuł: Projekt "Rosie"
Autor: Graeme Simsion
Wydawnictwo: Media Rodzina
Ilość stron: 316
Ocena: 4.5/6
Szukasz partnerki lub partnera idealnego? Nic prostszego! Stwórz odpowiedni kwestionariusz, który będą mogli wypełniać potencjalni kandydaci przy pierwszej lepszej okazji. Nie zapomnij o ważnych pytaniach. Pijesz? Palisz? Spóźniasz się na umówione spotkania? Czy jadasz nerki?
Pamiętaj, że prawidłowa odpowiedź jest tylko jedna!

W taki oto sposób, Don szuka partnerki idealnej. W ramach projektu "Żona", którego sam jest autorem, sporządził kwestionariusz, który ma zaoszczędzić mu czas, na bezsensowne spotkania z potencjalnymi kandydatkami. Wystarczy rozesłać kwestionariusze i gotowe! Ale czy jest to plan bez wad? Co z relacjami międzyludzkimi? Co z kontaktem z innymi ludźmi?
Czy Don dzięki kwestionariuszowi odnajdzie swoją partnerkę idealną?

Komedia romantyczna. Nie wiem, czy jest taki gatunek, jeśli chodzi o literaturę, ale wiem, że istnieją filmy klasyfikowane właśnie jako komedia romantyczna. I wiecie co? Wydaje mi się, że powinien powstać taki gatunek związany z książkami, a Projekt "Rosie" byłby jednym z jego przedstawicieli. Trzeba Wam bowiem wiedzieć, iż początkowo, ta powieść była (a właściwie to wciąż jest) scenariuszem właśnie do komedii romantyczne. Jednak na jego podstawie powstała ta oto książka, która może wkrótce doczeka się swojej ekranizacji.

Główny bohater znajduje dość oryginalny sposób na znalezienie sobie partnerki. Jest to dla niego problem matrymonialny, który trudno mu jest rozwiązać. Kwestionariusz okazuje się doskonałym pomysłem, który pozwala zaoszczędzić czas, który w innym wypadku musiałby przeznaczyć na bezsensowną rozmowę z potencjalną partnerką.
Don jest dość... dziwnym człowiekiem. Nie ma u niego miejsca na spontaniczność, a znajomi określają go wręcz mało elastycznym.Wszystko się zmienia, kiedy jego przyjaciel Gene napuszcza na niego Rosie, studentkę psychologii, której Gene jest wykładowcą. Ta młoda kobieta wprowadza w życie profesora genetyki spora zamieszania. Poczynając od projektu Ojciec, kończąc na... No właśnie, na czym? Czy to będzie happy end charakterystyczny dla tego typu książek, czy może wręcz odwrotnie? Może to będzie jedno z niewielu zakończeń, które nie skończy się szczęściem i obietnicą miłości aż do śmierci?
Wybaczcie, ale przekonać musicie się o tym sami, bo zabrałabym Wam w ten sposób całą frajdę z czytania tej książki.

Jeśli chodzi o styl, jakim napisana jest ta książka, to jest on dość lekki, ale... Właśnie, jest jedno ale. Wspominałam w poprzednim akapicie, iż główny bohater jest postacią dość dziwną, objawia się to między innymi tym, iż w codziennych czynnościach, taki jak zakupy czy rozmowa ze znajomymi, posługuje się on prawdziwie uniwersyteckim językiem. Owszem, można być pod wrażeniem, iż tak dobrze posługuje się rzadko spotykanymi zwrotami, jednak w tej książce trochę mi to przeszkadzało. Niejednokrotnie musiałam kilka razy przeczytać jedno zdanie, żeby zrozumieć o co chodzi. Jestem przyzwyczajona do szybkiego czytania, prostych, codziennych zwrotów, a tutaj musiałam zwolnić, co nieco mnie irytowało. Dla niektórych może to być zaletą, która świadczy o oryginalności tej książki, jednak dla mnie było to wadą. Nie dużą, ale wadą.

Książka Projekt "Rosie" jest jedną z książek serii Gorzka czekolada, która ma być antidotum na codzienność, powierzchowność i pośpiech. Powiem Wam, że w pewnym sensie lektura ta spełniła swoje zadanie. Z ciekawością śledziłam poczynania głównego bohatera, dotyczące naprawy jego relacji ze społeczeństwem. Miło spędziłam przy tej książce czas, więc i Wam w tym celu ją polecam. Niewątpliwie jest to lekka lektura na aktualne jesienne wieczory.

6 paź 2013

Osobliwy dom pani Peregrine - Ransom Riggs

Tytuł: Osobliwy dom pani Peregrine
Autor: Ransom Riggs
Wydawnictwo: Media Rodzina
Ilość stron: 388
Ocena: 5.5/6
Pewnie nie raz i nie dwa rodzice czy też dziadkowie opowiadali Wam bajki, prawda? Czy to dziwacznych stworach i potworach żyjących z dala od ludzi, czy o księżniczkach i superbohaterach. Nigdy im w tej bajki nie wierzyliśmy, bo to tylko bujna wyobraźnia dorosłych, którzy starają się rozwinąć także i nasze umysły. Ale czy jesteście pewni, że te osobliwe stwory nie żyją naprawdę? Może się nas boją? Może żyją wśród nas, a my tego nie zauważamy?

źródło
Dziadek Jacoba od zawsze opowiadał wnuczkowi historie dotyczące swojego dzieciństwa w domu dziecka. Jednak były to historie, w które trudno było uwierzyć, gdyż dotyczyły one osobliwych dzieci. Lewitująca dziewczynka, siłaczka, nastolatka, która w dłoniach potrafiła wytworzyć kule ognia i jeszcze wiele innych. Jednak kiedy dziadek Jacoba ginie w tajemniczych okolicznościach, chłopak pragnie zagłębić się w historię jego dzieciństwa. Tak trafia do zrujnowanego sierocińca, który lata swej świetności ma już dawno za sobą. A może jednak nie? Może jest szansa, aby ujrzeć dom takim, jaki był, zanim uległ zniszczeniu w czasie II wojny światowej?

źródło
Osobliwy dom pani Peregrine to debiutancka powieść Ransoma Riggsa. Do tej pory nie wiedziałam, iż jest to debiut, a kiedy się o tym dowiedziałam, niesamowicie mnie to zaskoczyło, gdyż książka ta jest bardzo dobrze napisana. Niewątpliwie praca nad nią musiała trwać dość długo, gdyż nagromadzenie takiej ilości, tak niesamowitych zdjęć musiało zająć autorowi trochę czasu. Zdecydowanie się to opłaciło, bo książka jest dzięki temu zdecydowanie bardziej osobliwa i wiarygodna. Tak, tak, wszystkie zdjęcia, które znajdują się w tej powieści są oryginalne i autentyczne, co przyznaje sam autor w zakończeniu. Niesamowite, prawda? Kto by pomyślał, że zdjęcie lewitującej dziewczynki, które mamy okazje podziwiać na okładce może okazać się prawdziwe? Powiem Wam, że ja też jestem pod wrażeniem.
źródło

Jeśli chodzi o samą treść książki, to jest ona cokolwiek oryginalna. Nigdy dotąd nie spotkałam się z taką tematyką, więc czytanie tej książki było dla mnie ogromną przyjemnością, gdyż każda strona była dla mnie niewiadomą.
Na oklaski zasługuje tu zdecydowanie wyobraźnia Ransoma Riggsa, którą miał okazję tutaj nam zaprezentować. Niebanalna historia, która może nie goni na łeb na szyję, ale niesamowicie wciąga.
Szata graficzna, która jest dopełnieniem całokształtu również zasługuje na uwagę. Już sama okładka przykuwa wzrok, a co dopiero się dzieje, kiedy tę książkę otworzycie! Świetnie dobrana kolorystyka, czcionka, zdjęcia... Ach, uczta dla oczu.

źródło
Bohaterowie są dopracowani na tyle, ażebyśmy wiedzieli wszystko czego nam o nich wiedzieć potrzeba. Nie ma tego ani za dużo, ani za mało.
Teraz już wiem, dlaczego o tej książce w blogosferze było tak głośno. Mimo iż przeczytałam ją dość długo po premierze, to cieszę się, że miałam ku temu okazję. Niestety, nie mogę jej zatrzymać u siebie na półce, ale jako pierwsza, która dopadła tę książkę w bibliotece, mogę szczerze polecić ją Wami pozostałym Czytelnikom, którzy na tę książkę polują, a ja bezlitośnie przetrzymuję ją w domu. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...