17 gru 2013

Mózg Kennedy'ego - Henning Mankell

Tytuł: Mózg Kennedy'ego
Autor: Henning Mankell
Wydawnictwo: W.A.B.
Ilość stron: 410
Ocena: 4/6
 Henninga Mankella i jego książki miałam okazję poznać już dość dobrze. Po powieści tego autora mogłabym sięgać w ciemno, bez uprzedniego czytania opinii o danej pozycji. Tak też było w przypadku tej książki. Po prostu wypatrzyłam ją w bibliotece i wzięłam z nadzieją na dobry kryminał, którym do tej pory raczył mnie Henning Mankell.

Poznajemy Louise Cantor, archeolożkę, która wybiera się z wizytą do syna. Niestety znajduje go martwego w jego mieszkaniu. To wydarzenie wywraca życie Louise do góry nogami. Po żałobie którą odbyła, kobieta wyrusza na poszukiwania ojca syna, żeby poinformować go o śmierci Henryka. Jej "przygody" kierują ją aż na Czarny Ląd. Do samego serca Afryki. Czy tam znajdzie prawdę o rzekomo "samobójczej" śmierci syna?

Ten kryminał Mankella jest inny niż wszystkie.
Po pierwsze, nie ma tu Kurta Wallandera, którego postać bardzo polubiłam przy okazji czytania Piątej kobiety czy Nim nadejdzie mróz. Jest to książka, w której ani jednym słowem nie jest wspomniany ten bohater. Zupełnie odmienna historia.
Początkowo mnie to zniechęciło, bo do komisarza się przywiązałam i myślałam, że kryminał bez niego to już nie będzie kryminał. I nie pomyliłam się.
Po tytule, opisie z tyłu książki i po ciekawie zapowiadającym się wstępie spodziewałam się czegoś więcej. Czarna seria zobowiązuje do innych mrocznych elementów, aniżeli ciemnoskóry mężczyzna na okładce.
Jest to bardziej powieść społeczno-obyczajowa, aniżeli kryminał w stylu Henninga Mankella. Książka w ogóle do tego autora niepodobna.

Aczkolwiek mimo tychże wad, opowieść mnie wciągnęła. Doprawdy zainteresowały mnie dalsze poszukiwania zdesperowanej matki, która za wszelką cenę chcę udowodnić szwedzkiej policji, ale także samej sobie, że jej syn nie był zdolny do popełnienia samobójstwa, mimo iż wszystkie dowody twardo na to wskazują.
Znaczna część akcji dzieje się w Afryce. I przyznam, że bardzo mi się to podobało. Kryminał szwedzki, ale akcja dzieje się w Afryce - połączenie, które przypadło mi do gustu.

Jeśli chodzi o samą fabułę, to mam do niej kilka zastrzeżeń.
Po pierwsze: za mało kryminału w kryminale. Wstęp zapowiadał się dobrze, była nuta tajemniczości i interesująca zagadka mózgu prezydenta Kennedy'ego do rozwiązania, co muszę przyznać, intrygowało mnie w tej książce najbardziej. Niestety, wątek zaginionego narządu nie jest zbyt rozbudowany. Parę informacji na początku, wtrącenie w środku i nierozwiązana zagadka do końca książki... Przykre, bo ten wątek miał potencjał.
Poza tym zakończenie, które szczerze mnie rozczarowało. NIC nie zostało wyjaśnione, no chyba że, ta powieść była tak zawiła i skomplikowana, że ja nie znalazłam odpowiedzi na żadne z ważnych pytań, nie mówią o rzekomym "samobójstwie" Henryka.

Słowem podsumowania pragnę Was ostrzec, iż nie jest to kryminał, jakiego można się spodziewać po Henningu Mankellu. Jeśli spodziewacie się dreszczyku emocji czy czegoś w tym stylu, to nie ta książka. Aczkolwiek, jeśli jesteście fanami tego autora i jesteście ciekawi, jak wypadł pisząc tę książkę to Wam ją polecę. Bowiem musicie wiedzieć, iż ta książka nie jest zła, nudna czy jakaś beznadziejna. Nie, ona po prostu nie jestem kryminałem i tym, czego po Mankellu można się było spodziewać. Jest to dobra książka, której fabuła nas wciąga i szybko i przyjemnie się ją czyta. Niesie ona ze sobą coś więcej niż puste słowa nadrukowane na kartki. To jest jakieś przesłanie. Ta powieść chce zwrócić naszą uwagę na losy ludzi w Afryce, na ludzi, którzy w tym kraju chorują na AIDS. Pod tym względem zdecydowanie warto tę książkę przeczytać.

1 gru 2013

Zamieć śnieżna i woń migdałów - Camilla Lackberg

Tytuł: Zamieć śnieżna i woń migdałów
Autor: Camilla Lackberg
Wydawnictwo: Czarna Owca
Ilość stron: 142
Ocena: 3/6
Całkiem niedawno przeżyłam swoje pierwsze spotkanie z twórczością Camilli Lackberg. Było to spotkanie całkiem udane, które pozostawiło po sobie same miłe wspomnienia. Z wielkim optymizmem więc wypożyczyłam kolejną z książek tej skandynawskiej autorki, czyli Zamieć śnieżną i woń migdałów.

Martin Mohlin wraz ze swoją nową dziewczyną jadą na święta na wyspę Valo, do pensjonatu, w którym mieszka rodzina młodej kobiety. Policjant poznaje tam rodzinę swojej wybranki, aczkolwiek jest to spotkanie dość... osobliwe. Bowiem przy kolacji umiera senior rodu Ruben. Od razu wychodzi na jaw, iż ktoś go otruł. Wkrótce rodziną wstrząsa kolejna tragedia, a z wyspy nie można się wydostać. Jakiego rozwiązania doczeka się ta tajemnica?

Powieścią tego nazwać nie można. Jest to raczej krótkie opowiadanie, nowela. Coś w stylu Agathy Christie, więc pod tym względem jak najbardziej przypadło mi do gustu.
Kolejnym plusem jest również fakt, iż czyta się tę historię bardzo szybko. Wystarczy praktycznie jeden wieczór.
Niestety - moim skromnym zdaniem - kryminałem tego nazwać nie można. Dla mnie to jest jakieś takie bezpłciowe.
Fabuła banalna, nasze oczy tylko ślizgają się po kartkach i nic z tego nie wynosimy. Wiele scen byłam w stanie przewidzieć, wszystko mnie nudziło. Żadnego polotu.
Aczkolwiek można to było jakoś lepiej wykorzystać. Mam wrażenie, iż autorką pisała tę historię na czas, z zegarkiem w ręku. Oby tylko zmieścić się w przedziale czasowym, a co z tego wyjdzie to już nie moja broszka. Jak wspomniałam był potencjał, ale na dłuższą powieść.

Nie sądziłam, że kiedykolwiek ocenią tak nisko jakikolwiek kryminał, a po Camilli Lackberg to naprawdę spodziewałam się czegoś więcej. Cóż, teraz się zawiodłam, ale nie mam zamiaru rezygnować z innych powieści tej autorki. Wydaje mi się, że są one zdecydowanie lepsze.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...