6 maj 2013

Grzech aniołów - Charlotte Link

Tytuł: Grzech aniołów
Autor: Charlotte Link
Wydawnictwo: Sonia Draga
Ilość stron: 304
Ocena: 6/6
Jak bardzo jedna osoba może zaszkodzić całej rodzinie? Czy horror sprzed lat, będzie ciągnął się za rodziną Beerbaum do końca życia?
Czy Maximilian jest już na tyle zdrowy, aby opuścić klinikę psychiatryczną i nie stanowić zagrożenia życia dla innych ludzi?
Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedź w książce Grzech aniołów. W pierwszej książce Charlotte Link, po którą miałam okazję sięgnąć. Intryguje, a nawet przeraża, swoją okładką. Tajemniczy opis pobudza nasz apetyt, a przerażająca historia rodziny Beerbaum mrozi nam krew w żyłach.

Janet Beerbaum uczyniłaby wszystko dla swoich synów, Maximiliana i Maria, bliźniaków podobnych do siebie jak dwie krople wody. Ze względu na nich rezygnuje nawet z Andrew, swej wielkiej miłości, zostając przy niekochanym, nudnym mężu, po to tylko, by zapewnić chłopcom dostatnie, stabilne życie. I tak jednak nie zdoła zapobiec tragedii, która wstrząśnie życiem całej rodziny.

Wstęp książki zapowiada się niewinnie, ale już po kilku przeczytanych stronach książka zaczyna nas wciągać. Pierwsze pytanie, na które nie znamy odpowiedzi. Tajemnicza otoczka w okół synów Janet, Maximiliana i Maria. Matka, która zostawiła syna i męża i zaszyła się u kochanka. Jedynie Mario wydaje się stabilizować, znajduje dziewczynę i planuje z nią wyjazd do Francji. Szkoda tylko, że nie mówi jej wszystkie o swojej rodzinie, bo może dziewczyna miałaby jeszcze szansę zrezygnować.

Bardzo dobrze napisany kryminał! Nie nudziłam się w ogóle, czytałam z zapartym tchem i nie mogłam oderwać się od lektury. Książka aż emanuje tajemniczością, zbrodnią, patologią, bo nie umiem nazwać inaczej matki, która uprawia seks z kochankiem przy otwartych drzwiach i dzieciach, które wszystko widzą, i chorobami psychicznymi. Jest to połączenie, które nie może stworzyć złego kryminału. Charlotte Link odwaliła kawał dobrej roboty pisząc tę książkę.

Bohaterowie jakby wyrwani z zakładu dla obłąkanych. Nawet ci z pozoru normalni, jak ojciec Maria czy ojciec jego dziewczyny, wydają się kryć w sobie jakieś ukryte zło. Coś, co może nas zaskoczyć w momencie, kiedy najmniej się tego spodziewamy.
Naprawdę, jest we mnie tyle emocji, że aż trudno mi je tutaj przekazać. Tej książki nie da się zwyczajnie opisać i zrecenzować, żeby poczuć to , co poczułam ja, tę książkę trzeba po prostu przeczytać, do czego bardzo gorąco zachęcam.

Fabuła toczy się szybko, nie brak w niej zagadek i tajemnic, których rozwiązanie poznajemy stopniowo krok po kroku. Jednak punkt kulminacyjny jest na końcu. Myślę, że jest to rozwiązanie, które zaskoczy każdego. Mnie zaskoczyło na pewno i, mimo iż na początku wydawało  mi się zagmatwane, teraz, z perspektywy czasu, wiem, że było niesamowicie logiczne i po prostu mistrzowskie!

Całość napisana prostym językiem, sprzyjającym przyjemności czerpanej z lektury. Tak, tak. Czytanie Grzechu aniołów to czysta przyjemność, mimo iż tematyka do lekkich nie należy. No, jak to w kryminale.
Serdecznie zachęcam do zapoznania się z twórczością Charlotte Link, którą proponuję zacząć właśnie od tej książki. Pierwsze spotkanie zaliczam zdecydowanie do udanych i już nie mogę doczekać się następnego.

Książka dostępna w księgarni Gandalf
Recenzja bierze udział w wyzwaniu Przeczytam tyle, ile mam wzrostu

3 maj 2013

Dom na plaży - Sarah Jio

Tytuł: Dom na plaży
Autor: Sarah Jio
Wydawnictwo: Znak
Ilość stron: 292
Ocena: 4.5/6
Po przeczytaniu Jeżynowej zimy wiedziałam, że muszę sięgnąć po inne książki tej autorki. Jej również bardzo popularną książką są Marcowe fiołki, ale mnie wpadł w ręce Dom na plaży. I może nie tyle zachęcona tematyką, co nazwiskiem autorki, postanowiłam zagłębić się w lekturę z nadzieją, iż książka jednak nie będzie za bardzo przypominała książek Sparksa.

Anne jest młodą kobietą, która wkrótce ma poślubić zamożnego mężczyznę i spędzić z nim resztę życia. Jednak w wieczór ogłoszenia ich zaręczyn, przyjaciółka Anne Kitty oznajmia jej, że chce dołączyć do armii jako pielęgniarka. Dziewczyna nie zastanawia się długo i postanawia dołączyć do przyjaciółki. Nie spodziewa się tylko, że ten wyjazd całkowicie odmieni jej życie.

Główna bohaterka na początku mnie denerwowała. Rozumiem, inne czasy, wiele rzeczy nie wypada itd., ale bez przesady! Młoda kobieta, która tylko biernie poddaje się zasadom. Chyba jedyną spontaniczną rzeczą jaką zrobiła był ten wyjazd na południowy Pacyfik, bo niczego innego się nie dopatrzyłam. Właśnie takie jej zachowanie mnie irytowało i aż dziw człowieka bierze, że tolerowała styl życia swojej najlepszej przyjaciółki. Bowiem Kitty była zwariowaną, młodą i nieco prowokacyjną dziewczyną, która starała się czerpać z życia pełnymi garściami. Między tymi po staciami był niesamowity kontrast, widoczny między innymi na imprezie powitalnej zorganizowanej w dzień ich przyjazdu. W czasie kiedy Kitty oczarowywała atrakcyjnych żołnierzy, Anne przyglądała się tańczącym parom i myślała chyba jedynie o tym, jak dyskretnie się ulotnić.

Dom na plaży to romans, obyczajówka. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że jest oryginalny czy jedyny w swoim rodzaju. Nie, taki nie jest. Ale ma w sobie to coś, co zatrzymuje nas przy lekturze, mimo iż za romansami nie przepadamy.
Na okładce widnieje Fani Nicholasa Sparksa pokochają tę książkę. Nie jestem fanką Nicholasa Sparksa, nie przepadam za jego książki i może dlatego tej książki nie pokochałam? Polubiłam, po prostu. Podobała mi się, miło spędziłam przy niej czas, nie mogłam oderwać się od lektury.
Z rosnącym zaciekawienie obserwowałam losy dwojga zakochanych bohaterów i osoby, które chce im w tej miłości przeszkodzić. Bo zawsze znajdzie się ktoś zazdrosny, kto chce zniszczyć szczęście drugiej osoby. Choćby tej najbliższej...

Książka jest bardzo lekko napisana. Bardzo lekko i obrazowo. Z przyjemnością wyobrażałam sobie bungalow odkryty przez bohaterów, malownicze plaże i cudowne kwiaty wczepiane przez kobiety we włosy. Niesamowite barwy i krajobrazy, które na pewno zapiszą się w mojej pamięci, chociaż nigdy na tej barwnej wyspie nie byłam. W czasie czytania, aż chce się tam polecieć!

O głównych postaciach niby wiemy tyle, ile nam potrzeba, ale tak patrząc z perspektywy czasu wydaje mi się, że wiedziałam o nich za mało. Chciałabym powiedzieć, że byli oni barwni niczym rajskie ptaki, ale na tle wyspy i całej tej historii, wydają oni mi się szarymi myszkami.

Polecić Dom na plaży mogę fanom Nicholasa Sparksa, a raczej jego fankom. Książka zdecydowanie dla kobiety, ale mężczyźni jeśli chcą, to niech czytają. Na zdrowie!
Osobiście cieszę się, że tak mało Sparksa tu było, a na pewno po inne książki tej autorki jeszcze sięgnę.
Drugie spotkanie zaliczam do udanych, choć było nieco słabsze niż podczas Jeżynowej zimy.

Książka dostępna w księgarni Gandalf 
Recenzja bierze udział w wyzwaniu Przeczytam tyle, ile mam wzrostu
 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...