24 lut 2013

Profesor - Charlotte Brontë

Tytuł: Profesor
Autor: Charlotte Brontë
Wydawnictwo: MG
Ilość stron: 312
Ocena: -5/6
Książka, której nie przeczytania nie mogłabym sobie darować. Zaliczam ją do klasyków, które powinno się kiedyś przeczytać. Zapewne nie jest to jedyna książka tej autorki, która zasługuje na naszą uwagę i wpisanie jej do klasyków, ale dziś zajmę się recenzją Profesora, którego dane mi było w ostatnim czasie przeczytać.

William Cromsworth postanawia zacząć swoje życie na nowo. Po tym, jak postanawia odciąć się od swej arystokratycznej rodziny, która, swoją drogą, traktuje go jak obcą osobę, wyrusza do Brukseli, by tam wieść spokojne i szczęśliwe życie. Z czasem zostaje nauczycielem języka angielskiego w szkole dla młodych dziewcząt, gdzie trafia mu się pewna osobliwa uczennica, która w pewien sposób zostaje jego ulubienicą.
Jak potoczą się dalsze losy ubogiego nauczyciela i uczennicy, do której mężczyzna żywi pewne uczucie? Czy William Cromsworth ustatkuje się i zazna szczęśliwego życia u boku swej wymarzonej żony?

Prawdę mówiąc, to dość trudno mi jest zrecenzować tę książkę, bo z jednej strony jest to powieść nie współczesna, więc wiadome jest, że i język inny i tematyka, którą niektórzy mogą odebrać jako nudną i nużącą - jak ja to odebrałam z początku - lecz z drugiej strony jest to pozycja wartościowa, która z czasem wciąga Czytelnika w te czasy, kiedy szkoły podzielone były na męskie i żeńskie, a kontakty damsko-męskie, nawet po ślubie, nie były tak swobodne, jak ma to miejsce dziś.
Tak więc, trudno jest zrecenzować tę książkę osobie, która ma nikłą wiedzę na temat tamtych obyczajów czy kultury. Wszystko jest porównywane z czasami, w których my żyjemy.

Trudno mi ocenić czy książka ta jest pisana językiem przystępnym dla Czytelnika, bo na pewno nie jest to typowy język, którym zwracamy się teraz do siebie nawzajem. Niektóre zwroty mogą wydać się nam dziwne, staroświeckie, lecz nie sprawiają one dużej trudność w pojęciu całej fabuły. Mogą irytować francuskie zwroty, z którymi w Profesorze mamy do czynienia dość często, co czasem utrudniało mi płynne czytanie, gdyż co jakiś czas musiałam zjeżdżać wzrokiem na sam dół strony i czytać tłumaczenie zdania, które zostało użyte wyżej w języku francuskim. Jest to jednak jeden z niewielu, jak nie jedyny minus, którego dopatrzyłam się w tej powieści.
Zdecydowanym plusem, który zaznaczony został z tyłu okładki, jest fakt, że w książce spotkać możemy wątki biograficzne autorki. Na przykład Charlotte Brontë, podobnie, jak nasz główny bohater, William, uczyła angielskiego w szkole w Brukseli czy podobnie jak on, doświadczyła ona miłość, której jednak obiektem nie była kobieta, a oczywiście mężczyzna.

Profesor to pozycja, o której nie potrafię napisać wiele. Akcja wcale nie jest wartka i nie trzyma w napięciu, bo to nie jest tego typu książka. Rozbudowane opisy czy to przyrody otaczającej bohatera, czy osób jemu towarzyszących, wcale nie są nudne. Przynajmniej mnie bardzo przyjemnie się je czytało, co zdarza mi się nieczęsto. Samego bohatera znamy bardzo dobrze. Mamy o nim niezliczoną ilość informacji, które może nie są nam aż tak bardzo potrzebne, jak mogło by się wydawać, ale też nie są zbyteczne.
Mogę więc książkę polecić, lecz nie tym, którzy oczekują szybkiej akcji, bo tu takiej na pewno nie dostaną. Gdybym miała porównać tę książkę do człowieka, powiedziałabym o niej, że jest stateczna i spokojna. Jak życie, do którego dążył William Cromsworth.

Książka dostępna w księgarni Gandalf 
Recenzja bierze udział w wyzwaniu Przeczytam tyle, ile mam wzrostu
 

16 lut 2013

Niebo jest wszędzie - Jandy Nelson

Tytuł: Niebo jest wszędzie
Autor: Jandy Nelson
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 364
Ocena: 4,5/6
Szukacie książki, która zagra na Waszych uczuciach, a po skończonej lekturze na długo nie da o sobie zapomnieć?
Szukacie książki, która doprowadzi Was do łez, a jednocześnie wywoła uśmiech na twarzach?
Książką, która wzbudzi w Was tak skrajne emocje jest właśnie Niebo jest wszędzie.
Od mojej początkowej niechęci do tej książki, do, nie do końca zachwytu, ale sympatii - to na pewno.
O nastolatkach, dla nastolatków, ale też skierowana do dorosłych Czytelników. Wyróżniania i nominowana do wielu nagród literackich, powieść, która zdobyła serca dziewczyn i kobiet na całym świecie.
Jak wpłynęła na mnie? Czy warta jest tych wszystkich pozytywnych opinii i recenzji?

Twoja siostra umiera. Najbliższa Ci osoba, której mogłaś powiedzieć wszystko. Rozumiałyście się bez słów. 
Nagle ją tracisz.
Już nic nigdy nie będzie takie samo. Szczególnie od tego pocałunku.
Chłopak Twojej siostry jest tak samo pogrążony w rozpaczy jak Ty. Szukacie w sobie nawzajem wsparcia. Całujecie się. Całujecie się i nie jest to jednorazowy incydent. Dochodzi do czegoś więcej...
I nagle pojawia się On. Odmienia cały Twój świat. Zakochujesz się.
Jednak błędy jakie popełniłaś przedtem nie dają o sobie zapomnieć.
Czy zawalczysz o to uczucie? Czy odbudujesz swoje życie bez siostry?

W trakcie czytania tej książki, już wiedzieliście, że nie jest to dla mnie łatwa książka. Powiedziałam Wam o tym i zdania swojego nie zmieniam, gdyż jest to powieść, która wywołała we mnie emocje, które pozostawią we mnie ślad na dość długi czas.
Pisałam, że z początkiem czytania, moja niechęć do Niebo jest wszędzie była dość duża. Nie mogłam zrozumieć jak można całować się z bratem niedawno zmarłej siostry, myśleć o nim dość nieprzyzwoicie i czerpać radość ze spotkań z nim. Irytowała mnie też główna bohaterka, Lennie. Nastolatka, której nie potrafiłam zrozumieć. Jej chaotyczne wypowiedzi i irracjonalne zachowanie doprowadzało mnie do szału. Ogólny chaos, który panował w pierwszej połowie książki, przez który trudno mi się ją czytało, a momentami miałam ochotę odłożyć ją na półkę - to wszystko to minusy tej książki. A co z pozytywami?

Do zalet tej książki zdecydowanie należy tematyka. Wątek przewodni jest bliski nastolatkom, ale i osobom starszym. Wszystkie grupy wiekowe na pewno wyniosą z tej powieści coś wartościowego, coś co będzie dla nich nauką na dalsze życie.
Wbrew mojego powyższego zdania na temat chaotyczności wypowiedzi, mogę powiedzieć, że język jest prosty i zrozumiały dla Czytelnika.
Chciałoby się napisać, że lektura jest lekka i przyjemna, bo poniekąd taka jest, ale trzeba wziąć pod uwagę również to, o czym ona traktuje. A mówi nam o wartości przyjaźni, sekretach rodzinnych, które niejednokrotnie wyrządzają wiele złego w relacjach między krewnymi. Pokazuje nam jaką wartość ma życie, a także marzenie, które warto spełniać, bo nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdzie nam rozstać się z tym światem.

Warto wspomnieć również o wierszach, które poprzedzają większość rozdziałów w książce. Ich autorką jest główna bohaterka, która zapisuje je gdzie popadnie. Kiedy tylko najdzie ją wena, wyciąga długopis i zapisuje myśli na papierowym kubku, na drzewie, stole w restauracji czy nawet na podeszwie buta.
Utwory te są głównie o tym, jak bardzo brak jej siostry i jak wygląda jej życie, kiedy nie ma obok siebie Bailey.
W Niebo jest wszędzie spotkamy się też z miłą odmianą, jaką jest zmiana koloru czcionki. W nie każdej powieści spotykamy się z taką zmianą, prawda? Tutaj nam ona nie przeszkadza, za to jest kolorystycznie  dopasowana do ogólnej tematyki.

Tak więc książka, o której myślałam, że pisała ją momentami pijana nastolatka, zmieniam zdanie w mgnieniu oka. Jak najbardziej wartościowa, zostanie w pamięci na długi czas.
W tym wypadku nie sugerujcie się oceną, a przeczytajcie lepiej całą recenzję, bo nie chcę pozbawić Was dobrej książki lub też doradzić Wam coś złego, przez jedną cyferkę, tudzież gwiazdkę w przypadku oceny na portalach.

Książka dostępna w księgarni Gandalf

Recenzja bierze udział w wyzwaniu Przeczytam tyle, ile mam wzrostu

*****
Przez kilka dni nie będę miała dostępu do Internetu, więc nie będę w stanie odwiedzać Waszych blogów ani dodawać nowych postów na swoim.
Myślę, że z początkiem tygodnia odzyskam laptopa i wszystko wróci do normy. :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...